Trendy Wellbeing, które szkodzą kobietom – lista “NOT to do”

W świecie, gdzie self-care stał się niemal świecką religią, warto zastanowić się, czy wszystkie trendy rzeczywiście służą zdrowiu kobiet. Social media, influencerzy i przemysł wellness bombardują nas „idealnymi” rozwiązaniami, dietami i produktami, które mają zapewnić doskonałe zdrowie i kultowy już “glow up”. Jednak wiele z tych trendów nie tylko nie pomaga, ale może aktywnie szkodzić zdrowiu fizycznemu i mentalnym kobiet.

Diety eliminacyjne – prosta droga do niedoborów

Diety eliminacyjne, takie jak całkowite wykluczenie węglowodanów czy długotrwałe posty, stały się popularne i często gloryfikowane. Badania jednak nie pozostawiają złudzeń – drastyczne ograniczenia żywieniowe są prostą drogą do zdrowotnego dysbalansu. Przykłady?

Dieta ketogeniczna, która wyklucza węglowodany, może zaburzać gospodarkę hormonalną u kobiet, prowadząc do nieregularnych miesiączek i problemów z płodnością. Podobnie dieta raw vegan, choć kojarzona ze zdrowiem, przy długotrwałym stosowaniu często skutkuje niedoborami żelaza i witaminy B12, a nawet amenorrheą u 70% kobiet. Popularne posty przerywane, szczególnie w wersjach OMAD (one meal a day), mogą aktywować mechanizmy stresowe, podnosząc poziom kortyzolu, a dieta paleo często prowadzi do niedoboru wapnia i kwasu foliowego.

Fakty:

-Drastyczne ograniczenia kaloryczne mogą prowadzić do zaburzeń miesiączkowania i obniżenia poziomu hormonów płciowych.

-Dieta z niedoborem węglowodanów może wpływać na poziom serotoniny, co szczególnie u kobiet wiąże się z większym ryzykiem depresji i zaburzeń nastroju.

-Niedobory żelaza, wapnia i witaminy D są częstsze u kobiet stosujących restrykcyjne diety, co zwiększa ryzyko osteoporozy i anemii.

Co zamiast tego? Zrównoważona dieta zawierająca wszystkie grupy pokarmowe, dostosowana do indywidualnych potrzeb organizmu, konsultowana z dietetykiem.

Detoksy i oczyszczanie – marketingowy BÓLszit

Soki, herbatki, suplementy „detoksykujące” – przemysł przekonuje, że nasze ciała wymagają regularnego „oczyszczania”. Tymczasem nauka mówi co innego, a my skupmy się na detoksie – ale technologicznym! 

Fakty:

-Organizm posiada własne systemy detoksykacji – głównie wątrobę i nerki, które skutecznie usuwają toksyny

-Długotrwałe stosowanie „detoksów” może prowadzić do niedoborów białka, witamin i minerałów, co szczególnie niekorzystnie wpływa na gospodarkę hormonalną kobiet. 

Interesującym kontrapunktem dla agresywnych detoksów jest tysiącletnia mądrość tradycyjnej medycyny chińskiej, która zamiast gwałtownych “czystek” proponuje delikatne, naturalne wspieranie organizmu. W tej filozofii kluczowe znaczenie ma równowaga energii Qi, a nie usuwanie”toksyn. Tradycyjna medycyna chińska zaleca stopniowe wzmacnianie narządów, szczególnie wątroby i nerek, poprzez regularne spożywanie zielonej herbaty, ziół jak dandelion (mniszek lekarski) czy odpowiednio dopasowanych do pór roku potraw.

Co zamiast tego? Wspieranie naturalnych procesów detoksykacyjnych organizmu poprzez regularne nawadnianie, zbilansowaną dietę bogatą w błonnik i antyoksydanty.

Dieta For Good Health

Czy kalorie “się liczą”?

Obsesyjne monitorowanie każdej kalorii stało się normą promowaną przez aplikacje fitness i programy wellness. Ten trend może jednak prowadzić do zaburzonej relacji z jedzeniem, przekształcając zwykłe posiłki w matematyczny algorytm. Coraz więcej kobiet spędza czas na ważeniu każdej porcji i dokumentowaniu każdego kęsa w aplikacjach śledzących. To, co miało być narzędziem wspierającym, staje się zewnętrznym krytykiem, wywołując lęk przed “niezliczonymi” posiłkami i społecznymi spotkaniami przy stole.

Fakty:

-Kobiety są szczególnie narażone na rozwój ortoreksji (obsesji na punkcie zdrowego jedzenia) i innych zaburzeń odżywiania

-Koncentracja na kaloriach, a nie na jakości odżywczej pokarmów, może prowadzić do niedoborów mikroelementów przy pozornie odpowiedniej podaży energii

Co zamiast tego: Intuicyjne odżywianie – słuchanie potrzeb organizmu, jedzenie świadomie i z przyjemnością, bez obsesji na punkcie liczb.

Z zegarkiem do łóżka?

Smartwatche, opaski fitness, aplikacje śledzące cykl, sen, kroki, tętno – technologia wellness daje pełną kontrolę nad zdrowiem, ale czy jednocześnie nie prowadzi do nadmiernego stresu? Staliśmy się niewolnikami technologii, a „body battery” i inne wskaźniki energii determinują nasze codzienne decyzje. 

Fakty: 

-Obsesyjne śledzenie parametrów zdrowotnych może prowadzić do ortoreksji cyfrowej i zwiększania poziomu lęku

-Ciągłe monitorowanie może negatywnie wpływać na jakość snu i poziom stresu, co paradoksalnie pogarsza parametry zdrowotne

-U kobiet z zaburzeniami cyklu menstruacyjnego, ciągłe śledzenie może zwiększać frustrację i poczucie braku kontroli

Co zamiast tego: Umiarkowane i celowe korzystanie z technologii śledzących, z okresowymi przerwami i skupieniem na subiektywnych odczuciach. W kontekście zdrowia kobiet, warto wrócić do podstaw – mierzyć temperaturę ciała i notować nasze codzienne odczucia w dzienniku. 

Treningi „po męsku”

Kolejnym szkodliwym trendem wellbeing są programy treningowe stworzone z myślą o mężczyznach, ale bezkrytycznie adaptowane dla kobiet, bez uwzględnienia fizjologii kobiecego ciała i cyklu menstruacyjnego.

Fakty:

-Badania opublikowane wykazały, że kobiety mogą doświadczać znaczących zmian w wydolności, sile i regeneracji w zależności od fazy cyklu menstruacyjnego

-W fazie lutealnej (po owulacji) organizm kobiety może wykazywać większą wrażliwość na stres treningowy i wolniejszą regenerację

-Metabolizm węglowodanów i białek zmienia się w trakcie cyklu, co wpływa na efektywność treningów i zapotrzebowanie na składniki odżywcze

Tymczasem “instagramowe” programy treningowe często proponują:

-jednakową intensywność treningów przez cały miesiąc, nie uwzględniając naturalnych wahań energii i wydolności,

-stałe obciążenia treningowe bez dostosowania do fazy cyklu (przecież progres musi się zgadzać),

-brak modyfikacji w zakresie treningu siłowego, który może być bardziej efektywny w fazie folikularnej (początek cyklu)

Co zamiast tego? Treningi dostosowane do cyklu menstruacyjnego, uwzględniające zmiany hormonalne i energetyczne. Programy, które proponują intensywniejsze treningi siłowe i wysoko intensywne w pierwszej połowie cyklu, a bardziej regeneracyjne, elastyczne i niższej intensywności w drugiej połowie. Szczególnie ważne jest wsłuchiwanie się w potrzeby własnego ciała i modyfikowanie planów treningowych – zgodnie z indywidualnym “moodem”.

Trening dla kobiet For Good Health

Wellbeing – co tak naprawdę się liczy? 

Zamiast podążać za trendami, warto skupić się na zdroworozsądkowych i naukowo potwierdzonych metodach wspierania zdrowia:

  1. Dieta dla głowy i dla ciała – jedzenie bogate w różnorodne składniki odżywcze, dostosowana do indywidualnych potrzeb i preferencji
  2. Ruch dla przyjemności – aktywność fizyczna, która sprawia radość, a nie jest traktowana jak kara czy obowiązek. Szczególnie ważny jest NEAT – ruch spontaniczny. 
  3. Sen ma SENs – dbanie o odpowiednią higienę wypoczynku nocnego, co ma kluczowe znaczenie dla równowagi hormonalnej kobiet
  4. Zarządzanie stresem – regularne praktyki redukujące napięcie (medytacja, joga, głębokie oddychanie)
  5. Budowanie wspierającej społeczności – relacje społeczne to jeden z najsilniejszych predyktorów długiego i zdrowego życia

Podążanie za trendami wellbeing często odwraca naszą uwagę od tego, co naprawdę istotne dla zdrowia kobiet – umiejętności prawdziwego odpoczynku. Prawdziwego! Bez krzyczącego wewnętrznego krytyka. Tymczasem badania wyraźnie pokazują, że kobiety częściej doświadczają „odpoczynku aktywnego” – pozornego relaksu, który w rzeczywistości jest ukrytą formą produktywności. 

Na szczęście, coraz więcej firm dostrzega znaczenie odpoczynku dla produktywności, wprowadzając rozwiązania takie jak masaże biurowe, które w zaledwie 15-20 minut pozwalają na efektywną regenerację bez wychodzenia z biura. Pamiętajmy – przerwa od pracy to nie przywilej, to podstawowa potrzeba fizjologiczna i jeden z najważniejszych, a jednocześnie najbardziej zaniedbywanych aspektów self-care.